Teraz : Rejs dookoła świata z Bankiem BPH


Linki o The Race:  

http://www.race2000.pl

Mieliśmy bardzo ciężką noc. Po północy wiało regularne 

8 stopni B, a chwilami dochodziło do 9 ..... Fale miały 8-10 metrów wys...... Łódka przy zjeździe z fali rozpędzała się do 30 węzłów, z ogromną siłą wbijała się w kolejną falę i hamowała prawie do zera....2001-01-30 (18:11) www.race2000.wp.pl/archiwum 

www.polpharma.com.pl/race

www.teamlegato.com

foto: W-P start  

 Warta Polpharma NEWS 

 kopia strony: W-P News  W-P Podium 

kopia strony:  www.therace.org

78 , 65 , 62 , 49  , 48

Positions    kopia strony: pozycje 

Prognoza   Global Vave Map  

www.now.com      Tracker 

Kasia z Romanem Paszke

 

 

http://wiadomosci.tvp.com.pl > 10.IV 

Rozmowa Sławomira Jeneralskiego z kapitanem polskiego katamaranu: Posłuchaj 


1.  03/03/2001 Club Med crossed the finish line in Marseilles ,

     at 7.56 and 33 seconds pm GMT.

 

2. 06/03/2001 Innovation Explorer The Second Boat To Finish

Innovation Explorer crossed the finishing line of The Race on Tuesday 6th March 2001 at 11h32d38s UTC

 

3.  24/03/2001 Team Adventure has crossed the finish line in Marseilles. 

      21 days after Club Med, Cam Lewis and his eight fellow crew members crossed the finish line of The Race today at 9.21   and 2 seconds GMT, welcomed by Innovation Explorer and nearly one hundred other boats out in the roadstead in front of Marseilles harbour.

4. Warta Polpharma - crossed the finish line

    Warta Polpharma, the Polish catamaran, left Barcelona on 31st December 2000 at 14h00 and has therefore    taken just under 100 days to complete her circumnavigation : 99 days 12 hours 31 minutes

20:32 czasu polskiego do portu w Marsylii wpłynął polski katamaran Warta-Polpharma

A strong Polish delegation was there in Marseilles to welcome the national heroes. Sponsors, families, friends or supporters who have made the journey specially from Poland, together with Poles living in Marseilles, all of whom were proud to fly the white and red Polish flag.

5. Team Legato - Arrival on 04/15 at 08h08 (GMT)104d 20h 52m

6. PlayStation -  Retired from The Race 14.01.01


Załoga WARTY-POLPHARMY:

Roman Paszke - skipper,
Dariusz Drapella - nawigator
Wojciech "Bary" Długozima - bosman
Robert "Dżabes" Janecki
Mariusz "Pirat" Pirjanowicz
Zbigniew "Gutek" Gutkowski
Jarosław "Kaczor" Kaczorowski
Ryszard Block
Piotr "Kaczka" Cichocki

Do Marsylii WARTA-POLPHARMA dotarła z załogą okrojoną do siedmiu osób; w porcie Fortaleza, załogę opuścili Ryszard Block, Piotr "Kaczka" Cichocki.

dr MEENO SCHRADER - Router katamaranu WARTA POLPHARMA w regatach THE RACE

2001-04-10 (22:26)

100 dni Warty-Polpharmy

.....W wokółziemskim wyścigu, WARTA-POLPHARMA pozostawiła za swoimi rufami ponad 32 000 mil morskich, pokonując trasę regat w ciągu 99 dni, 12 godzin, 31 minut.
Jest to oficjalny czas pokonania trasy przez polski jacht, podany komisję sędziowską regat, uwzględniający niezawinione przez załogę postoje w Gibraltarze i w Wellington......

.....Dotychczas zaledwie dwa polskie jachty brały udział w okołoziemskich regatach. Były to COPERNICUS dowodzony przez Zygfryda Perlickiego i OTAGO, pod dowództwem nieżyjącego już Zdzisława Pieńkawy. Oba jachty wystartowały w pierwszej edycji wokółziemskich, załogowych, etapowych regat Whitbread Round The World Race 1973/74.
Trasa regat różniła się dość znacznie od trasy The Race. Start i meta zlokalizowane były w Portsmouth w Wielkiej Brytanii, jachty nie musiały przejść przez Cieśninę Cooka w nowej Zelandii, zaś w Kapsztadzie, Sydney i Rio de Janeiro zlokalizowano porty etapowe.
Wokółziemską trasę OTAGO pokonał w 203 dni i 22 godziny, zaś COPERNICUS w 204 dni i 19 godzin. Po przeliczeniach COPERNICUS został sklasyfikowany na 11 miejscu, zaś OTAGO na 13 miejscu.
Przez wiele następnych lat, kiedy polscy żeglarze w ogóle nie pojawiali się na trasach wokółziemskich regat, dokonał się prawdziwy skok technologiczny i jakościowy w budowie jachtów i osprzętu. Poza tym w przeciwieństwie do WARTY-POLPHARMY, OTAGO i COPERNICUS, były jachtami jednokadłubowymi, czyli zdecydowanie wolniejszymi i miały do pokonania nieco inną trasę. W związku z tym wyniki tych jachtów są zupełnie nieporównywalne z wynikiem WARTY-POLPHARMY.

Trasą nieco zbliżoną do The Race - wokół trzech przylądków (Dobrej Nadziei, Leeuwin i Horn i non stop, żeglował w latach 1979 - 80 Henryk Jaskuła. Stał się on w ten sposób pierwszym Polakiem i trzecim żeglarzem w historii, który samotnie, bez zawijania do portów okrążył glob. Henryk Jaskuła na pokładzie jachtu DAR PRZEMYŚLA opuścił Gdynię w czerwcu 1979 roku. Po 344 dniach samotnej żeglugi non stop, w maju 1980 r. Jaskuła powrócił do Gdyni.

c.d.
www.race2000.wp.pl/archiwum


2001-04-08 (17:50)

 

.......WARTA-POLPHARMA weszła w Cieśninę Gibraltarską o godzinie 19.00 czasu uniwersalnego. Ponieważ pod brzegiem hiszpańskim wiatr był zdecydowanie korzystniejszy, WARTA-POLPHARMA podeszła pod ten brzeg. W cieśninie wystąpił efekt dyszowy i siła wiatru wiejącego z zachodu wzrosła do 30 węzłów. Pod brzegiem hiszpańskim należało wykonać zwrot przez rufę, aby skierować jacht pod brzeg marokański. Manewr taki wiązałby się jednak z przecięciem pasa ruchu dla statków płynących na zachód oraz pasa separacyjnego. Nawigator Dariusz Drapella, nawiązał zatem łączność z hiszpańskim kontrolerem ruchu w Cieśninie i wobec małego ruchu statków w kierunku zachodnim uzyskał zgodę na przecięcie strefy separacyjnej. Pod pełnymi żaglami, z prędkością 20 - 23 węzłów, WARTA-POLPHARMA przecięła zatem strefę separacyjną i skierowała się pod brzeg marokański. Tak więc dzięki uprzejmości Hiszpanów, polski jacht mógł szybko i efektywnie pokonać Cieśninę Gibraltarską. O godzinie 20.37 czasu uniwersalnego, WARTA-POLPHARMA minęła trawers Skały Gibraltarskiej.
Grant Dalton, dowodzący zwycięskim CLUB MEDEM, przechodząc przed dziobami kilku statków, przeciął tor wodny i strefę separacyjną w Cieśninie, przypłacając taki manewr, wynoszącą kilka tysięcy funtów karą...........

c.d.
www.race2000.wp.pl/archiwum 


 

05 kwietnia 2001

Pozycja Warty- Polpfarmy po wyprzedzeniu Team Legato 

 

 

 

2001-04-01 (16:15)

Trochę odrobili

 

Przez całą minioną noc, polski katamaran WARTA-POLPHARMA żeglował w zasięgu frontu atmosferycznego, gdzie panowały zmienne wiatry. Żegluga w takich warunkach związana była z nieustanną i bardzo meczącą halsówką pod wiatr oraz z częstymi zmianami żagli.
Jeszcze dziś WARTA-POLPHARMA powinna wydostać się z frontu atmosferycznego i dotrzeć do korzystnego wyżu. Załoga polskiego katamarana, jak podaje z jego pokładu nawigator Dariusz Drapella, uporała się już z wyżem azorskim, który do tej pory dominował nad Atlantykiem. Niestety WARCIE-POLPHARMIE zabrakło około 200 mil, aby zdążyć wyjść na korzystną pozycję przed nadciągającym kolejnym wyżem znad Nowej Funlandii......

c.d.
www.race2000.wp.pl/archiwum 

 

sobota, 24 marca

Warta Polpharma znowu w regatach

Jak tylko prace naprawcze zostaly zakonczone, Polacy ruszyli znowu w morze i
obecnie plyna z dobra predkoscia w strone rownika.
Cumy zostaly oddane w porcie Fortaleza okolo 18 GMT. O godz. 20 GMT Warta
Polpharma zeglowala ze srednia predkoscia godzinowa 15,7 kts, kierujac sie
ku rownikowi.
W trakcie Regat, dziewieciu czlonkow zalogi stalo sie osobistosciami
polskiego zeglarstwa i dowiedli, ze maja w sobie ducha walki a takze wysokie
umiejetnosci w prowadzeniu swojego jachtu.
Tak wiec na naprawionym, ale wciaz uszkodzonym jachtem musza wracac do
Marsylii i powstrzymac Team Legato. Ani przez chwile nie watpimy w to, ze
Polacy chca przejsc linie mety na czwartym miejscu, ale to nowe
wspolzawodnictwo moze na nowo rozpalic ogien walki w zalodze Tony'ego
Bullimore.
Po raz pierwszy w tych regatach katamaran z brytyjska bandera jest "w
kontakcie" z innym zawodnikiem. Obydwie zalogi beda chcialy utrzymac ten
kontakt w drodze powrotnej do Marsylii.
Team Legato znajduje sie w pradzie powietrznym z SSE o sile 2 do 4 i po
przejsciu rownika skorzysta z okazji by sterowac nieco ku wschodowi.
Chociaz jest nieco nizej na mapie w stosunku do Warty (ok. 3 stopni
szerokosci), Tony Bullimore jest usytuowany dalej na wschod. Trudno jednak
obecnie okreslic, ktory z jachtow ma przewage pozycji, szczegolnie, ze Warta
Polpharma wlasnie opuscila Brazylie.
W ciagu nadchodzacych godzin skiperzy i nawigatorzy beda w stanie dokonac
odpowiednio oceny swoich strategii i wowczas zobaczymy jakie rozwiazania
przyjeli.
Technika prowadzenia jachtu odgrywa kluczowa role w tych regatach
wokolziemskich, jednak aspekt umyslowy ma rowniez bardzo duze znaczenie. A
teraz Panowie, kto przekroczy linie mety na czwartym miejscu?
VT

--
[tlum. z www.therace.org]
Zbig Andrzej Gintowt
zbigg@fornet.com.pl

 


2001-03-22 (18:27)

Tylko 30 godzin?  

W brazylijskim porcie Fortaleza, do którego wczoraj późnym wieczorem zawinęła uszkodzona WARTA-POLPHARMA, trwają intensywne prace naprawcze.
"Zaraz po zacumowaniu wzięliśmy się ostro do pracy. Przede wszystkim musieliśmy dokładnie wygładzić i oszlifować krawędzie pęknięcia. Pracę skończyliśmy tuż przed świtem, po czym pojechaliśmy do hotelu i po raz pierwszy od trzech miesięcy wykąpaliśmy się w normalnej łazience. Później kilka godzin snu w normalnym łóżku. Od rana znów jesteśmy na nogach i pracujemy przy łódce. W międzyczasie zjedliśmy jeszcze obfite śniadanie. Po trzech miesiącach jedzenia wyłącznie smacznej skądinąd żywności liofilizowanej, niemal rzuciliśmy się na normalne, świeże jedzenie, pochłaniając olbrzymie jego ilości" – mówi Robert "Dżabes" Janecki.

c.d.
www.race2000.wp.pl/archiwum 


poniedzialek, 19 marca, 13.00 GMT
Warta Polpharma zmienia kurs do Fortaleza (Brazylia)

Z powodu awarii, podczas ktorej uszkodzeniu ulegl lewy plywak katamarana
wczoraj wieczorem, tj w niedziele 18 marca okolo godziny 20 GMT, Warta
Polpharma zawrocila z trasy i skierowala sie ku wybrzezom Brazylii. wybrano
port Fortaleza, gdyz jest on potencjalnie najlepiej wyposazony by zreperowac
"wlasciwie" uszkodzony katamaran. Uszkodzenie umiejscowione jest dwa metry
przed dzwigarem laczacym plywaki. Kontynuowanie zeglugi w pasacie z NE
okazalo sie niemozliwe i w zwiazku z tym Roman Paszke podjal decyzje wziecia
kursu w strone Brazylii.
Wczoraj wieczorem okolo godziny 20 GMT zaloga Warty Plopharmy uslyszala
trzask w okolicy lewego plywaka. Uszkodzenie jest umiejscowione dwa metry z
przodu dzwigara przedniego, w czesci zanurzonej lewego plywaka. Dariusz
Drapella, z ktorym skomunikowano sie telefonicznie, powiedzial, ze nie wie
dokladnie co sie stalo, dlatego, ze nie ma mozliwosci skontrolowania od
wewnatrz  uszkodzonej czesci. Zderzenie z obiektem plywajacym, czy
oslabienie spowodowane zuzyciem? Trzeba bedzie kilku dni, zeby wiedziec o
tym cos wiecej. Tymczasem, w celu odciazenia uszkodzonej czesci i przede
wszystkim w celu uratowania jachtu, Roman Paszke zdecydowal o zmianie kursu,
by nie plynac nadal na wiatr i zawrocic w strone Brazylii. Dlaczego? Po
prostu dlatego, by moc zeglowac z wiatrem, odciazajac w ten sposob
konstrukcje jachtu i uszkodzony plywak. " Chcemy miec mozliwosc uniesienia
nieco plywaka ponad powierzchnie wody i zeglowac chroniac jacht najbardziej
jak to jest mozliwe," stwierdzil nawigator Dariusz Drapella.
By sprobowac uszczelnic uszkodzona czesc jachtu, a trzeba nadmienic, ze
miejsce to jest narazone na wielkie przeciazenia, zaloga zastosowala warstwy
lat z plotna zaglowego na scianki wewnetrzne jachtu, ktore powinny
skompensowac utrate odpornosci i wytrzymalosci struktury jachtu.
Tak wiec Warta Polpharma zmienila droge wczoraj wieczorem, krotko po
wystapieniu awarii. Wydarzenie mialo miejsce na 7 stopniu 26 minut
szerokosci N i 31 stopni 41 minut dlugosci W. Jacht znajdowal sie o godzinie
13.00 GMT 712 mil od Fortaleza.
Zaloga jest gleboko rozczarowana i poruszona tym ciosem. Jednak Dariusz
Drapella, wierny stanowi ducha zamieszkujacego ten jacht od startu,
dziekowal na koniec konferencji radiowej Komitetowi Regat i prosil by jak
kazdego dnia przekazano jego najlepsze pozdrowienia zeglarskie jachtom
bioracym udzial w regatach. Czapki z glow Panowie i zyczenie najlepsze od
wszystkich zeglarzy na morzu, a takze organizacji, by Warta Polpharma znow
wyruszyla na morze i dotarla do Marsylii jak najszybciej...
PGa

--
---------------
[tlum. franc. z www.therace.org]
Zbig Andrzej Gintowt
zbigg@fornet.com.pl

 


Konferencja radiowa z Warta Polpharma
sobota, 3 marca

A to wszystko z waznych powodow... Polacy nie mieli za wiele wytchnienia w
ostatnich godzinach. 85 kts wiatru, to niesamowite jesli zdamy asobie
sprawe, ze 40 kts to juz sila 8 stopni B! Wiatry, ktorych nie ma w
podrecznikach...
To jest rowniez to: niewiadoma wyscigu w takich warunkach, konfrontacja z
warunkami do ktorych zadna teoria nie przygotowuje naprawde, doswiadczenie,
ktore odczuwa najpierw cialo, szorstka konfrontacja z silami natury, ktorych
niegoscinnosc zdaje sie czasem nie miec granic.
I chociaz czlonkowie zalogi polskiej nie nie naleza do tych, ktorzy latwo
uginaja sie pod naporem przeciwienstw, Dariusz Drapella przyznaje, ze "bylem
zaskoczony wysokoscia fal, ktore siegaly czesto ponad 10 metrow i ktore
chwilami wydawaly sie wyzsze od masztu jachtu!"
Godziny, ktore pozostana odcisniete w pamieci zalogi, ktorej czlonkowie (z
wyjatkiem Dariusza ) oplywali Przyladek Horn po raz pierwszy. Jako znak
wtajemniczenia, z pewnoscia mityczna skala pozostawi raz jeszcze wspaniala
pieczec...
Pomimo wszystko, wydaje sie ze Eol nie skonczyl jeszcze z porywczymi
Polakami. Kolejny niz zbliza sie z kierunku poludniowo-wschodniego od ich
pozycji...
" Kolejny sztorm zbliza sie w naszym kierunku. lista kontrolna, ktora
zaczelismy robic po przejsciu Hornu nie moze byc zakonczona, jednak
prawdopodobnie nie ma ani zniszczen ani rannych... Mlodzi czlonkowie zalogi
sa krancowo twardzi i wykonuja wspaniala robote" zapewnia jeszcze Dariusz
Drapella, zadowolony w widoczny sposob z mlodych ludzi wybranych przez
skipera Romana Paszke.
"Zapowiedziana wichura powinna przyniesc wiatry o predkosci 60 kts, ale nie
ma oznak niepokoju na pokladzie." Z nizem spotkamy sie jutro okolo poludnia,
ale ostatecznie bedzie to tylko jeszcze jeden sztorm wiecej na naszej drodze
i w kazdym razie teraz wiemy juz jak przezyc!"
CF
[ W zwiazku z przybyciem na mete Club Med, prawie wszystkie relacje
organizatorow regat, dotycza tego wydarzenia i do godzin rannych 4 marca
brak dalszych wiadomosci o losach Warty Polpharmy. O godz 5.00 GMT
sprawdzilem pozycje Warty Polpharmy na podstawie danych z mapy pogodowej i
wypadla ona ok 8 mil od wybrzeza wyspy zachodniej na poludniu Falklandow -
przyp. tlum.]

--
---------------
[tlum. franc. z www.therace.org]
Zbig Andrzej Gintowt
zbigg@fornet.com.pl


22 lutego 2001r. 

Od: „Warta-Polphrma", Jarek Kaczorowski.


Pozycja o godz. 22.00: S 49o34,1' , W 138o22,5' , Kurs: 110o , Pręddkość: 18 węzłów, Wiatr NNW 6oB

Wciąż bronimy naszej trzeciej pozycji. Według raportu biura „The Race" z godziny 
1900 „Team Adventure" miał do nas jeszcze 50 mil straty. Źle walczy się z łódkami dużo 
szybszymi. Niby płyniemy szybko, a załoga Cama Lewisa i tak nas dogania. No, ale trudno. 
Jeśli nie uciekną nam daleko na Pacyfiku, może uda nam się przegonić ich na bardziej 
nieobliczalnym Atlantyku. Przed chwilą stuknęło nam na liczniku 2500 mil do Hornu. 1 
marca powinniśmy mijac osławiony przylądek. Na razie jednak mamy jednak niemałe 
zmartwienie. Odebraliśmy z biura meteorologicznego w Wellington ostrzeżenie o cyklonie 
tropikalnym, który szaleje na północ od nas. Dano mu imię Oma. Na razie jest daleko na 
północy, ale przesuwa się dość szybko na południowy zachód. Wraz z oddalaniem się od 
równika cyklon powinien tracić na sile, ale w sobotę możemy mieć znowu 9-10oB i bardzo 
duże fale. To jest scenariusz realistyczny. Wersja optymistyczna zakłada, że zdążymy 
odpłynąć dostatecznie daleko na wschód, żeby silny wiatr zszedł na południe za naszą rufą i 
będziemy mieli tylko 6-7oB, co nie jest mało, ale do takiej siły wiatru już przywykliśmy.
Z kronikarskiego obowiązku pragnę dodać, że po północy padł rekord prędkości 
chwilowej naszej łódki. Przy jednym z ostatnich silnych podmuchów mijającego sztormu, 
Rysiek zabrał się z bardzo dużą falą i na ekranie GPS-a pokazało się 36,4 węzła! 
Umówiliśmy się, że w tym wyścigu nie będziemy próbowali pobić tego rekordu.


21 lutego 2001r.

 Tuż po północy z pokładu WARTY-POLPHARMY meldował Piotr "Kaczka" Cichocki:

"Walczymy ze sztormem, najsilniejszym, jaki dotąd mieliśmy. Od dwudziestu godzin wieje nie mniej niż 40 węzłów. W nocy mieliśmy kilka godzin, ze średnią siłą wiatru 50 węzłów. Kilkakrotnie powiało 60 węzłów. Tak więc mamy 9-11 stopni B. Fale dochodzą do 15 metrów. Nasza, niemała przecież łódka wygląda na nich niczym zabawkowy model. Morze dookoła nas kipi i przeraża swym ogromem. Olbrzymie masy wody zwalają się nam raz po raz na kadłuby. Woda cieknie do środka jakimiś dziwnymi mini szczelinami, których istnienia do dzisiaj nawet nie przeczuwaliśmy. Mamy zalane koje i śpiwory. Większość z nas ma śpiwory wpakowane do dużych worków foliowych i w tych workach śpimy. Temperatura powietrza wynosi 4 stopnie C, co dodatkowo uprzykrza nam życie. Od 14 godzin płyniemy bez żagli. Na samym małym foku rozpędzaliśmy się do 30 węzłów i gwałtownie wbijaliśmy się w fale, więc zrezygnowaliśmy nawet z tego najmniejszego żagla. Teraz nawet w czasie najsilniejszych szkwałów nie rozpędzamy się powyżej 25 węzłów. Przez ostatnie 14 godzin na samym maszcie płyniemy ze średnią prędkością 12,5 węzła! Gdyby miało wiać jeszcze mocniej przygotowaliśmy liny, które rzucimy za rufę, żeby wyhamować jacht. Na razie ich jeszcze nie użyliśmy, ale jesteśmy gotowi zrobić to w każdej chwili, bo ciśnienie ciągle spada. Podobno ma tak wiać jeszcze dwa dni. Mamy nadzieję, że to nieprawda. 

www.race2000.wp.pl/archiwum


21 lutego 2001r.

Od: „Warta-Polpharma”, Jarek Kaczorowski. 

Pozycja o godz. 21.00:S 47o54,5 , W 149o12,3 , Kurs: 120o , Prędkość: 22 węzły , Wiatr: NW 7oB

Wiatr miał słabnąć i nie słabnie. Mieliśmy, co prawda, dzisiaj 6oB, ale przez 
większość doby wiało 7, a chwilami 9oB. Powoli się przyzwyczajamy. Kiedy wiatr przekracza 
40 węzłów, zdejmujemy z przodu duży żagiel, zakładamy mały sztaksel i dokładamy ref na 
grocie. Gdy puchnie do 32 węzłów, wracamy do poprzedniego zestawu. Nieprzyjemnie jest 
jedynie przy krótkiej, wysokiej fali, kiedy nie można się rozpędzić z powodu zagrożenia 
wbitką dziobami. Gdy płyniemy z wiatrem z prędkością 25 węzłów, a wieje 40, na pokładzie 
czujemy jakby wiało15 węzłów, czyli marne 3oB. Gdy możemy płynąć tylko 10 węzłów, na 
łodce odczuwamy wiatr 30 węzłów, czyli 6oB. Takielunek trzeszczy od napięć, wiatraki 
prądotwórcze wyją jakby miały za chwilę odfrunąć, słowem nieprzyjemnie. Milej jest pływać 
szybko, mimo, że od czasu do czsu jakaś fala zwali się sternikowi na głowę, albo kogoś na 
trampolinie zetnie z nóg.
Jesteśmy już prawie na 48o szeroości południowej, a zimno jeszcze jest znośne. Na 
Oceanie Indyjskim już o dwa stopnie szerokości wcześniej mieliśmy mniej niż 5oC i 
wypatrywaliśmy gór lodowych. Na wachty ubieraliśmy się jak polarnicy. Pacyfik jest jednak 
cieplejszy, choć jak na razie równie szary i ponury. Z akcesoriów zakupionych w sklepie 
alpinistycznym, wyciągnęliśmy na razie grube rękawiczki. Zakładamy je nie tyle z powodu 
zimna, ale bardziej dlatego, żeby woda nie nalewała się do rękawów sztormiaka, bo nic nie 
chce schnąć. Łatwiej jest na następną wachtę założyć mokre rękawiczki, niż bluzę z mokrymi 
rękawami.
„Team Adventure" wciąż jest za nami. Wiemy, że amerykańska łódka jest potencjalnie 
szybsza, ale pamiętamy, że przez cały Ocean Indyjski nie uciekli nam bardzo daleko. 
Liczymy, że jeszcze przez parę dni obronimy nasze trzecie miejsce. „Team Legato" wypłynął 
dzisiaj z Wellington. Mamy nad nim około 1400 mil przewagi, ale w tym przypadku, mamy 
w pamięci ostatnie kilka dni przed Nową Zelandią, kiedy to nasza duża przewaga topniała 
bardzo szybko. Ostatnie dni dają nam powody do optymizmu. Przez ostatnie cztery doby 
robiliśmy po 400 mil. W takim tempie za tydzień będziemy na Hornie. Na Atlantyku wiatry 
będą słabsze i bardziej zmienne. W takich warunkach przewaga prędkości większych łódek 
będzie mniejsza i łatwiej nam będzie z nimi walczyć.


20 lutego 2001r.

Od: „Warta-Polpharma”, Jarek Kaczorowski. 

Pozycja o godz. 21.30: S 46o15,0’,W 158o37,5 , Kurs: 100o , Prędkość: 20 węzłów , Wiatr: WNW 8-9oB

Ten dzień zaczął się źle. O 0100, rozsypał się wózek, który trzyma głowicę grota na szynie przy maszcie. Był to najmocniejszy wózek na całym liku przednim grota. Kosztował majątek, a sprowadziliśmy go z Danii, z najlepszej firmy produkującej taki osprzęt. Pozostałe, a jest ich, piętnaście są dużo delikatniejsze, gdyż większość obciążeń skupiała się na tym najwyższym. Rozważaliśmy możliwość przełożenia jednego z mniejszych wózków z dołu grota na głowicę, ale szyna po której porusza się wózek, jest powyginana, więc po dwóch refowaniach każdy wózek, nawet jeszcze mocniejszy od oryginalnego i tak się rozpadnie. Szyny nie można wymienić, bez zdjęcia masztu, więc sytuacja jest patowa. Wciągnęliśmy na wysokość 20 metrów Barego, żeby zrobił zabezpieczenie wokół masztu. Wiało 7oB. Patrzyliśmy z trwogą jak rzuca nim przy każdej fali niczym szmacianą lalką. Widok był zaiste nieprzyjemny, ale Bary zniósł dzielnie uderzenia o maszt, ale jego poświęcenie na niewiele się zdało. Zabezpieczenie nic prawie nie pomogło, a bardzo przeszkadzało przy refowaniu i zdjęliśmy je. Rozważamy możliwość aby zawinąć do portu i naprawić uszkodzenie, ale nie chcemy wracać do Nowej Zelandii, od której odpłynęliśmy już ponad 1200 mil. Najbliższy port, do którego moglibyśmy zawinąć nie zbaczając zbytnio z drogi, jest na Falklandach, odległych o 3700 mil. Wcześniej mamy jednak Horn i jeżeli pozostałe wózki grota wytrzymają tę próbę, to wytrzymają i żeglugę po Atlantyku. Na razie wszystko jakoś trzyma się, mimo bardzo silnego wiatru. Około 0800, czyli z nastaniem naszej nocy, wiatr zaczął przybierać na sile, aż osiągnął 8oB. Początkowo fale nie były bardzo wysokie, więc płynęliśmy z prędkością około 25 węzłów na jednym refie i yankee, dużym żaglu przednim, bardzo mocnym, używanym przy kursach baksztagowch.. Nad ranem, czyli około 1600, wiało już 9oB i fala przekraczała 12 metrów, więc musieliśmy powoli zmniejszać powierzchnię żagli, tym bardziej, że łódka rozpędzała się już powyżej 30 węzłów. Dżabes zanotował na swoim koncie 33,4 węzła !.W tej chwili płyniemy na drugim refie i małym sztakslu, a i tak czasami, przy zjeździe z największych fal na logu pokazuje się 28 węzłów. Nie jest to prędkość komfortowa przy tym stanie morza, ale „Team Adventure” jest tylko 350 mil za nami, więc musimy trochę ryzykować. Za kilka godzin wiatr ma słabnąć, ale rozkołys pozostanie jeszcze długo. Chcielibyśmy utrzymać przez następną dobę średnią prędkość 18 węzłów.


2001-02-18 (15:10)

Nagrody dla WARTY-POLPHARMY

Skipper katamaranu WARTA-POLPHARMA, kapitan Roman Paszke został uhonorowany tytułem "Żeglarzem Miesiąca" słynnego brytyjskiego miesięcznika żeglarskiego "Seahorse". Uzasadniając decyzję jury, podano że kapitan Paszke został w ten sposób nagrodzony za wysiłek jego oraz załogi, włożony w zrealizowanie startu WARTY-POLPHARMY w regatach The Race.

cd.... www.race2000.wp.pl/archiwum


18 lutego 2001 10:25

Od: „Warta-Polpharma”, Jarek Kaczorowski.

Pozycja o godz. 22.30: S 41o42,2’, E 176o13,8’, Kurs: 090o , Prędkość:15 węzłów, Wiatr: SES 4oB

            Po długim halsowaniu przy słabym wietrze, po 0800 przebyliśmy ostatecznie Cieśninę Cooka i rzuciliśmy cumy w odosobnionym zakątku portu Wellington. Przywitało nas gromkie „Sto lat” odśpiewane przez dużą grupę polonii zgromadzoną na kei. Przedstawiciel organizatora, zapisał dokładną godzinę naszego przybicia i od tego momentu wyścig zatrzymał się dla nas. Czas spędzony na naprawie anteny zostanie nam odjęty na mecie. Przez całe pięć godzin, kiedy byliśmy przycumowani do starej barki, koło naszej łódki stało przynajmniej trzech pilnujących: policjant, ochroniarz i przedstawiciel organizatora. Nikt z nas nie mógł zejść na ląd, nikt też poza dwoma technikami z France Telecom, nie mógł wejść na pokład.  Nie wolno nam było nic podać na brzeg, ani nic z brzegu przyjąć. Nie dopuszczono w nasze pobliże przez pierwsze dwie godziny postoju nikogo poza ekipą telewizyjną z Polski. W takich warunkach przedstawiciele polonii nie zabawili długo na nabrzeżu i rozeszli się do zajęć jakie zwykli wykonywać w sobotni wieczór, czyli przypuszczalnie zajęć bardzo miłych. Około 1200 naszego czasu, czyli w środku nocy, zaszedł do nas Cam Lewis z kilkoma załogantami. „Team Adventure” stoi na przymusowym postoju 60 godzinnym w  Wellington. Zapraszali nas na przyjęcie, które organizowali nieopodal uczestnicy „British Telecom Global Challenge”. Są to również regaty wokółziemskie, ale w odwrotną stronę, „wrong way”, jak mówią Brytyjczycy, czyli ze wschodu na zachód. Wellington jest jednym z przystanków dla tego kilkuetapowego wyścigu. Koledzy z „Team Adventure” kusili nas niczym syreny Odyseusza. Opowiadali o zimnym piwie i miłym towarzystwie, jakie nas czeka. Aby zaznać tych przyjemności musielibyśmy jednak przyjąć 48 godzinny postój jako karę, a tego woleliśmy uniknąć, gdyż „Team Legato” bardzo się zbliżył przez ostatnie dni. Nie mielibyśmy też przyjemności zajmować znowu trzeciego miejsca i pewnie o to też chodziło amerykańskim kolegom. W sumie ich sposób pokonywania trasy „The Race” ma swoje uroki. Już zobaczyli dwa ładne porty i miasta, a my nic w tym wyścigu nie zwiedziliśmy do tej pory.

            Po pięciu godzinach antena była naprawiona. Rzuciliśmy cumy i opuściliśmy  Wellington jeszcze przed nastaniem dnia. Ciekawe, czy w dzień jest takie samo ładne, jak w nocy?


2001-02-10 (12:35)

............"Drugi powód do radości to wczorajszy przebieg dobowy: 472 mile. Wreszcie dogonił nas silniejszy wiatr, na który czekaliśmy od paru dni. Niestety towarzyszą mu strome, krzyżujące się fale. Stosunkowo krótka, w porównaniu z naszymi przeciwnikami, linia wodna, ogranicza niestety możliwość rozpędzania się do około 25 węzłów. Potem dzioby zaczynają niebezpiecznie wbijać się w fale. Dłuższe łódki, takie jak CLUB MED, a w nieco mniejszym stopniu także TEAM LEGATO, mogą w takich warunkach płynąć dużo szybciej. Trzeci powód do radości to odzyskanie (nie wiadomo na jak długo) łączności telefonicznej. W łodzi biurowej (prawy pływak) ustawiła się kolejka i każdy z nas wykonał telefon do swojej ukochanej kobiety. Udało się także wysłać i odebrać pocztę elektroniczną. Mimo rozlicznych powodów do radości, Dżabes (Robert Janecki), który jest siedem miesięcy po ślubie, nie mógł uwolnić się od gnębiącej go cały dzień melancholii. Ocean nie jedno już uczucie wzmocnił, inne rozbił. Taki to już nasz żeglarski los..."

www.race2000.wp.pl/archiwum


Pragnienie na pokładzie katamarana 09.02.2001 13:00

Opisane objawy jeśli nie są leczone prawidłowo, prowadza do gwałtownych skurczów mięśni, uniemożliwiających prace na pokładzie. Odpowiednie leczenie jest proste i polega na nawodnieniu organizmu, dla odzyskania utraconej równowagi. " Jedzenie do syta przy jednoczesnym zaniechaniu podawania wody jest błędem" podkreśla doktor Chauve, "Na każda zjedzona kalorie powinno przypadać przynajmniej 1 cm sześcienny wody." Elena wyraźnie zrozumiała o co chodzi i wypiła nie mniej niż 3 litry cennego napoju w ciągu pól godziny, zanim przystąpiła do jedzenia posiłku południowego. Dość złośliwy przypadek medyczny przytrafił się Olivierowi Lozachmeur zwanym "milczkiem" - który cierpi od nawracającego stanu zapalnego skory kolana. Czy to poważne doktorze? "Jego dolegliwości spowodowane są bakteriami umiejscowionymi na skórze, szczególnie w miejscach, gdzie występuje tarcie, które często ma miejsce kiedy chodzimy bez przerwy ubrani w ubrania sztormowe, jak to ma miejsce w przypadku załóg znajdujących się teraz na południowych szerokościach." wyjaśnia Jean Yves Chauve. W celu zapobieżenia temu i przede wszystkim rozprzestrzenianiu się schorzenia, wymagana jest ścisłą higiena. Czasem nie jest to łatwe do zrealizowania w warunkach silnie wzburzonego morza i warunkach regatowych. "Poważne zakażenia są jednak dość rzadkie," skomentował Jean Yves Chaauve asekuracyjnie. Nie należy przejmować się. Te niewielkie dolegliwości medyczne nie spowodują spowolnienia Innovation Explorera!

---------------------
Zbig Andrzej Gintowt
zbigg@cable.net.pl 

polskiezagle.com


Wilgotne skarpety i zimne nogi 09.02.2001 11:00

Wielbicieli poezji ostrzegam, ten raport nie jest przeznaczony dla osób delikatnych. Jeśli jednak interesują Was praktyczne szczegóły życia na Pacyfiku, czytajcie, by dowiedzieć się, dlaczego skarpet nie daje się wysuszyć. Jacques Caraes z Club Med wyjaśnił podczas dzisiejszej konferencji radiowej dlaczego stopy członków załogi przemarzają. "Jest bardzo zimno nocą. Mamy na sobie mokre skarpety. Twoje stopy próbują zamarzać w butach z powodu wilgoci, której nie można się pozbyć." Buty pełne śmierdzącego potu mogą być recepta na zagrożenie katastrofa palców nóg niektórych członków załogi. By wysuszyć buty i skarpety musisz mieć ogrzewanie, a Grant Dalton w celu zmniejszenia przewożonego ciężaru zarządził, by takowego nie instalowano. Kiedy dotrą do Marsylii, może być dobrym pomysłem będzie usuniecie się od bliskiego kontaktu z przedziałami mieszkalnymi na pokładzie Club Med Wewnętrzne schronienie załogi może wydać uderzenie na tyle silne by zwalić z nóg słonia.


---------------------
Zbig Andrzej Gintowt
zbigg@cable.net.pl

polskiezagle.com


2001-02-05 (12:10)

Brak zasięgu powoduje nieregularne napływanie, a czasem nawet brak bieżących informacji z pokładu polskiego katamarana. Ale nie to jest największym zmartwieniem naszej załogi. Otóż nie może ona regularnie odbierać serwisów pogodowych od swojego meteorologa w Hamburgu. Na szczęście funkcjonuje niezawodne Gdynia Radio i dzięki niemu polska załoga wie mniej więcej co ją czeka, choć nie są to informacje tak pełne i precyzyjne, jak na mapach pogodowych, które zwykle otrzymuje.
Na razie nasz katamaran żegluje w strefie przenikliwego zimna, raz po raz spotykając foki. Nierzadkim zjawiskiem są gęste jak mleko mgły, z widocznością nie przekraczającą 200 metrów. Wtedy też z żagli ciurkiem kapie woda, jakby padał drobny deszcz. Wówczas przez cały czas jeden z członków załogi musi wpatrywać się w ekran radaru, aby uniknąć przykrych niespodzianek. Temperatura wody i powietrza spada bowiem do 7 stopni C, a więc znowu WARCIE-POLPHARMIE, tak jak kilka dni temu grozi spotkanie gór lodowych....

www.race2000.wp.pl/archiwum


2001-01-31 (12:05)

"Minionej nocy po raz pierwszy mieliśmy sytuację, kiedy płynęliśmy na samym maszcie. Wiatr był tak silny, że sprzątnęliśmy wszystkie żagle, a i tak nasz katamaran żeglował bardzo żwawo. Wygląda to tak, że nawet kiedy zrzucisz wszystkie żagle, to maszt - skrzydło, ma pewną powierzchnię boczną. Przy wysokości 34 metrów, bo tak wysoki maszt ma WARTA-POLPHARMA, tej powierzchni jest bez mała 50 metrów kwadratowych - wcale nie mała powierzchnia która działa zupełnie tak jak żagiel" - wyjaśnia kapitan Paszke. 

www.race2000.wp.pl/archiwum


10.04 6:32pmGMT DTF   0Mm WP 42/21<739<TL356/05
10.04 5:41pmGMT DTF  30MmWP 25/15<715<TL79/08
09.04 4:55pmGMT DTF 263Mm WP 23/10<622<TL080/10
08.04  8:00pmGMT WP 003/22 < 612 < TL  080/08
07.04 1:46amGMT WP 154/18 < 324 < TL  330/09
6.04  11:00amGMT WP 050/17 < 189 < TL  331/10
05. 04 7:36pmGMT W-P 048/17 < 052 < TL 047/06
05. 04   0:57amGMT W-P 080/11 < 000 < TL   085/02
04. 04 

  9:32pmGMT TL   048/05 < 017 < W-P 062/12

04. 04 5:45amGMT TL   354/09 < 144 < W-P 030/15
03. 04  11:43amGMT TL  079/11 < 217 < W-P 105/16
02. 04 3:39pmGMT TL   097/11 < 286 < W-P 081/19
01. 04 7:25pmGMT TL   086/11 < 364 < W-P 013/11
31. 03  9:10pmGMT TL   357/11 < 188 < W-P 042/15
30. 03  6:24pmGMT TL   015/12 < 162 < W-P 017/17
29. 03  10:01amGMT TL   003/13 < 219 < W-P 343/18
28. 03 2:10pmGMT TL   353/11 < 160 < W-P 012/13
27. 03 1:55pmGMT TL   343/12 < 153 < W-P 337/13
26. 03 3:42pmGMT TL   345/11 < 124 < W-P 322/16
25. 03 7:28pmGMT TL   005/03 < 0119 < W-P 015/12
24. 03 11:25pmGMT TL   030/10 < 0087 < W-P 019/08
24. 03  7:10pmGMT TL   015/17 < 0064 < W-P 009/14
24. 03 11:10amGMT TL  027/14 < 0003 < W-P 017/00
23. 03  2:00pmGMT TA49/15  <3280< W-P 00/00  <246< TL 18/11
22. 03 12:16 - WARTA-POLPHARMA już w Fortalezie
18. 03  8:00pmGMT Z powodu awarii, podczas ktorej uszkodzeniu ulegl lewy plywak ,WartaPolpharma zawrocila z trasy i skierowala sie ku wybrzezom Brazylii. 
18. 03 5:48pmGMT TA17/25  <950< W-P 329/14  <2036< TL 06/07
14. 03 8:35amGMT TA347/16  <1359< W-P 07/19  <2029< TL 32/17
13. 03  2:42pmGMT TA336/15  <1491< W-P 11/19  <1970< TL 14/12
11. 03 9:42pmGMT TA  04/26  <1262< W-P 92/14  <2082< TL 53/16
09. 03 8:35pmGMT TA  02/15  <670 < W-P  06/13  <2629< TL 105/13
08. 03  5:53amGMT TA 354/15 <683 < W-P  41/19  <2748< TL 110/15
07. 03  9:41pmGMT TA 77/10 <711< W-P  34/13  <2774< TL 101/13
06. 03  7:37pmGMT TA 50/10 <828< W-P  13/20  <2661< TL 95/11
05. 03 10:32pmGMT TA 57/16 <745< W-P  53/17  <2727< TL 44/16
04. 03 9:36pmGMT TA 51/18 <813< W-P  45/20  <2705< TL 136/20
03. 03 10:27pmGMT TA 76/06 <530< W-P  45/14  <2900< TL 176/09
01. 03 5:35amGMT TA 63/11   <493< W-P  76/20   <2436< TL 59/01
28.02 7:41amGMT TA 88/21 <484< W-P 106/20 <2169< TL 56/17
27.02 7:38amGMT TA 93/17 <380< W-P 95/13 <2087< TL 51/9
26.02 12:48pmGMT TA 93/18 <228< W-P 89/11 <1850< TL 51/00
24.02 10:30pmGMT TA 107/23 <  002 < W-P 54/18 VS polżagle.com
 24.02  Cam Lewis chciał sie spotkac z R.Paszke, by przekazać żywność z Kielc 9:46pmGMT W-P  55/17 <   017 <  TA123/25
24.02 3:41amGMT W-P  66/16 <   000 <  TA52/16VS polżagle.com
23.02 20:03            TA  103/20 <   001 <  W-P 114/17
23.02 14:41           W-P 137/20 <   012 <  TA98/22
23.02 2:04amGMT W-P 124/15< 1521 < TL  103/18 2:04amGMT W-P 124/15 <   000  < TA90/27
22.02 6:00amGMT W-P 88/16 < 1418< TL134/1 6:00amGMT W-P 88/16 < 80< TA134/19
21.02 9:00pmGMT W-P 117/22 < 1357< TL0/start Wellington 2:00pmGMT W-P 103/16 < 168< TA144/24
20.02  9:24amGMT W-P 87/16 < 324< TA72/26
19.02 5:11amGMT P-W-P99/17<486<TL /stop 3:00amGMT W-P 101/20 < 480< TA 0/start Wellington
17.02 2:14pmGMT W-P na 3m. Postój w  Wellington trwał ok.5godz. wymieniono antene Inmarsatu B day48