|
"Posiadać w życiu
wiele celów"
Z mistrzynią świata
Katarzyną Szotyńską rozmawia Paweł Jędruch

W zakończonych w sobotę Mistrzostwach
świata w klasie Laser Radial na wodach jeziora Erie w pobliżu Crystal
Beach tytuł najlepszej żeglarki wywalczyła Katarzyna Szotyńska.

Jest to już trzeci kolejny mistrzowski
tytuł 22-letniej Warszawianki reprezentującej barwy klubu AZS Uniwersytet
Warszawski. Poprzednie zwycięstwa zawodniczka odnosiła w hiszpańskiej
Vilanovie (2001) oraz u wybrzeży tureckiej miejscowości Cesme (2000). Na
swoim koncie Katarzyna ma także złoty medal Młodzieżowych Mistrzostw
świata ( w 1998 roku w Simonstown w RPA) oraz brązowy w tej samej
kategorii wiekowej zdobyty w japońskiej Fukuoce (1997). Jest także
posiadaczką srebrnego medalu III światowych Igrzysk żeglarskich rozegranych
w bieżącym roku w Marsylii. Wymienione powyżej osiągnięcia Katarzyny
Szotyńskiej czynią z niej pierwszą Polkę, która zdobyła kolejno trzy
tytuły mistrzowskie w żeglarstwie na jachcie, a także pierwsza kobietą na
świecie mającą na koncie trzy tytuły mistrzowskie w klasie Laser Radial
wywalczone z rzędu. Jest również pierwszą Polką, która wywalczyla złote
medale w kategoriach juniorów i seniorów. Żeglarstwo zawodniczka uprawia od
8. roku życia, a trenerem klasy Laser Radial jest aktualnie jej brat Bartek.
Coraz lepsze wyniki także odnosi Katarzyna startując w klasie
Europa. Katarzyna Szotyńska bardzo umiejętnie łączy uprawianie sportu na
najwyższym poziomie z bardzo dobrymi wynikami w nauce. świadectwo
dojrzałości odbierała od prezydenta Warszawy Pawła Piskorskiego, jako
jedna z najlepszych warszawskich abiturientów. Aktualnie jest studentką
III roku UW na kierunku kulturoznawstwo i również może poszczycić się
wysoką średnia ocen z egzaminów. Odskocznią od sportu dla Katarzyny jest
literatura, teatr i poezja. Sama jest autorką wierszy, których medialna
premiera miała miejsce w radiowej Trójce, a wiersze Katarzyny recytowały
największe sławy tej kultowej rozglośni: Monika Olejnik, Marek Niezwiedzki,
Kuba Skrzyczkowski oraz Artur Andrus

Tuż po ostatnim wyścigu mistrzostw w
Crystal Beach poprosiłem zawodniczkę o podzielenie się wrażeniami z
kanadyjskich mistrzostw.
- Trzeci raz z rzędu zdobywasz mistrzostwo świata. Czy nie staje się to
już trochę monotonne?
- Wygrywanie nigdy nie jest monotonne, zawsze przynosi ogrom szczęścia.
Wygrywanie jeśli jest powtarzane dowodzi, że jest się dobrym i za każdym
razem można cieszyć się tym coraz bardziej.
- Czy odczuwasz presję wynikającą z faktu, że jesteś faworytką?
Sportowcy często powtarzają, iż łatwiej mistrzostwo zdobyć niż go obronić.
- Na pewno jest ciężej sukces powtórzyć, ale się z tym problemem uporałam.
Przyjeżdżałam bowiem jako liderka i jako liderka będę wyjeżdżała.
- Spoglądając na końcową klasyfikację i przewagę jaką wywalczyłaś można
stwierdzić, że stres wpływa korzystnie na Twoje starty.
- Faktycznie stres działa na mnie mobilizująco, czego dowodem jest to, że
tytuł zapewniłam sobie już na dzień przed zakończeniem zawodów. Moja Mama
nauczyła mnie radzić sobie ze stresem za pomocą oddechu. Codziennie
wykonywane ćwiczenia jogi przed wypłynięciem na plaży, rozluźniały mnie i
odświeżały umysł, który w sporcie jest ważniejszy niż ciało.
- Uczestniczyłaś już w wielu regatach, w różnych egzotycznych zakątkach
świata: Zjednoczonych Emiratach Arabskich, RPA czy Japonii. Jak oceniasz
kanadyjskie mistrzostwa?

- Zawody mogę ocenić z dwóch punktów: organizacyjnego oraz sportowego.
Lokalizacja regat uważam, że była fantastyczna, daleko od centrum miasta,
spokój, jakbyśmy byli w jakiejś enklawie żeglarskiej. W ośrodku klubu
przebywaliśmy od rana do wieczora w gronie serdecznej rodziny żeglarskiej.
Organizacyjnie zawody były przeprowadzone bardzo
sprawnie, wyznaczono długie wyścigi, które udało się rozegrać. Rzadko
można przeprowadzić tak długie wyścigi, bo wiadomo że wiatr lubi płatać
figle. Dużo wolentariuszy brało udział w organizacji mistrzostw. Trzeba
pamiętać, że przygotowania trwały rok, a żeglarze ścigali się tylko (dwa
tygodnie przed nami rywalizowali juniorzy).
Reasumując oceniam na piątkę z plusem.
- Jakie elementy decydują o tym, że jesteś najlepszą żeglarka na
świecie w klasie Laser Radial?
- W tej klasie decydującą rolę odgrywa przygotowanie fizyczne, zwłaszcza
gdy jest silniejszy wiatr ciało odgrywa kluczową rolę. Oczywiście nie
należy pomijać przygotowania technicznego, które można nabyć pływając
wiele, wiele godzin. Reasumując najważniejsze jest ciało, bo w zdrowym
ciele zdrowy duch, a jeśli duch to i psychika, bardzo uspokojona,
zrównoważona , a także przygotowana na ewentualne niepowodzenia
- Komu dedykujesz swój kolejny sukces?
- Dedykuję ten sukces najbliższym, tym wszystkim których kocham i którzy
kochają mnie. Bez wsparcia zwłaszcza swoich rodziców nie przyjechałabym
tutaj. Podziękować również chcę tym wszystkim, którzy mi od lat kibicują.
W karierze każdego sportowca są wzloty i upadki. Właśnie w chwilach
załamań bywa tak, że już chce się kończyć karierę i na szczęście zawsze
ktoś z bliskich powstrzymuje od podjęcia tej decyzji.
- Czy zdarzały Ci się takie trudne momenty w karierze?
- Tak, karierę chciałam kończyć dwa lata temu, rok temu, a zwłaszcza w
tym roku. Właśnie w bieżącym sezonie przydarzyła mi się kontuzja
kręgosłupa i myślałam, że się nie pozbieram. Dodatkowo w przygotowaniach
przeszkadzały mi nieustanne przeziębienia oraz grypy. Myślałam, że się nie
podniosę, ale się podniosłam i jestem z tego bardzo dumna.
- żeglarstwo to jednak nie jedyna Twoja pasja
- Jeśli chodzi o pasje sportowe to zdecydowanie narciarstwo, a nie
sportowe zamiłowania to literatura, poezja oraz teatr. Właśnie poezja
pomaga mi najbardziej w koncentracji.
- Odejdżmy może na chwilę od sportu przenosząc sie na grunt nauki
- Skończyłam drugi rok wiedzy o kulturze na Uniwersytecie Warszawskim.
Bardzo sobie cenię ten kierunek i cieszę się, że nie poszłam na AWF, choć
mogłam dostać się tam bez egzaminów jako posiadaczka klasy mistrzowskiej.
Wtedy w moim życiu byłoby tylko miejsce na sport, a to właśnie, a nie samo
wygrywanie byłoby monotonne, nawiązując do twojego pierwszego pytania.
Człowiek musi zrobić w życiu wiele rzeczy na które ma ochotę nie zawsze
związanych tylko z jedna dziedziną. Trzeba posiadać w życiu wiele celów-to
jest moja dewiza życiowa, która jak na razie udaje mi się realizować.
- Jak udaje Ci się godzić uprawianie sportu na tak wysokim poziomie z
bardzo dobrymi wynikami w nauce?
- Ciężkie pytanie, ciężka odpowiedź i ciężko jest to wszystko pogodzić.
Nawet gdybym mogła powiedzieć jak to robię, to nie potrafię odpowiedzieć
na to pytanie. Nieraz jest tak, że cały czas jest pod górę, a później
nagle z górki na pazurki i nawet nie wiem kiedy wszystkie egzaminy
zdałam. To jest tak, gdy człowiek ma mniej czasu, to ma go więcej
- Czy w przyszłości wiążesz swoje plany bardziej ze sportem czy z
nauką. Widzisz siebie bardziej jako powiedzmy trener czy może pracownik
naukowy?
- Ciężko jest kobiecie być trenerem, obserwując to co dzieje się w
żeglarstwie nie znajduję kobiety, która jako trener odnosiłaby sukcesy.
Owszem w przyszłości mogę szkolić dzieci w klubie, lubię dzieci, szkolenie
ich byłoby fantastyczną sprawą. Trenowanie kogoś to jednak chyba nie
będzie mój sposób na życie w przyszłości, raczej wolałabym się zająć czymś
siedząc w zacisznym kącie, a nie bujać się na morzu. Czytać i pisać lub
też opisywać życie innych, a może nawet i swoje będzie mi sprawiało chyba
najwięcej satysfakcji.
- Jak wyglądają Twoje plany na przyszłość: tą bliższą i bardziej
odległą (Igrzyska w Atenach 2004?). Czy masz żal, że nie pojechałaś na
poprzednią olimpiadę?
- Na poprzednie igrzyska olimpijskie się nie zakwalifikowałam. W klasie
olimpijskiej w przeciwieństwie do Laser Radial wszystko odbywa się na
wyższym poziomie pieniężnym. Bardzo dużo kosztuje sprzęt, a sponsora nie
jest pozyskać łatwo. Muszę powiedzieć, że jako dwukrotna, a teraz już
trzykrotna mistrzyni świata nie mam jeszcze takowego, a z własnej kieszeni
nie da się wszystkiego sfinansować. Dziewczyny pływające w klasie
olimpijskie mają sponsorów, a nawet osoby dbające o ich wizerunek
medialny. A teraz niestety trzeba umieć się sprzedać, taka jest brutalna
prawda. Ja cieszę się, że dwa tygodnie temu spotkałam człowieka zapalonego
do żeglarstwa. Jest to pan Grzegorz Jadowski z firmy GMG Media Group, który
stał się moim menadżerem i walczy o moje względy u różnych finansowych
dobrodziejów. Jeśli chodzi o bliższe plany to zostaję w Kanadzie do wrze/snia.
W sierpniu wezmę udział w regatach w klasie Europa w pobliskim Hamilton,
na które zapraszam polonijnych miłośników żeglarstwa (zawody odbędą się od
21 sierpnia do 3 września).
- Twoj kolega po fachu Mateusz Kusznierewicz � złoty medalista z
Atlanty
promocje swojej osoby zrobił w znakomitym stylu. Mnie jednak nie podobało
się, gdy nieco ironicznie wypowiadał się o chociażby Renacie Mauer w
kontekście jej prób w znalezieniu sponsorów. A ona przecież zdobyła medal
z tego samego kruszczu
- Tak jak zaznaczyłam obowiązują często brutalne reguły gry. Współczesny
sport nigdy nie jest czysty. Zwyciężają najlepsi, ale sukces odnoszą ci
którzy umieją i chcą się sprzedać w mediach.
- Polskie żeglarstwo świeci duże triumfy. Obok Ciebie w ostatnich dniach
na najwyższych stopniach podium stawały Zofia Klepacka w Młodzieżowych
Mistrzostwach świata w windsurfingowej klasie żeglarskiej, Karolina
Wolniewicz w Mś w klasie ZOOM8, a wspomniany Kusznierewicz wywalczył
wicemistrzostwo świata w klasie Finn. Czy można mówić zatem o polskiej
szkole żeglarstwa?
- Zdecydowanie tak. Liczymy sie na świecie i oby tak dalej. Obok Polaków
do ścisłej czołówki zaliczałabym jeszcze Francuzów.
- Dziękuję za rozmowę.
- Chwileczkę chcę jeszcze powiedzieć, że bardzo się cieszę z pobytu w
Kanadzie ,a szczególnie wtedy, gdy spotykam Polaków mieszkających tutaj od
wielu, wielu lat. Ludzie są tutaj tacy otwarci. Mówią o swoich korzeniach,
że gdzie/s nawet z dziadka pradziadka, płynie w nich polska krew. Jestem
dumna, że jestem Polką. I serdecznie pozdrawiam wszystkich Polaków
mieszkających w Kanadzie.
Rozmawiał Paweł Jędruch
........Powrót |